Księga


O mnie...

????




Archiwum

2006
grudzień
styczeń



Linki

Poznaję
Jej Mugolskie Życie
Młoda





NASZA HISTORIA


Poznaliśmy się na przełomie 2002/2003 roku. Zupełnie przypadkowo. Zostałam zmuszona, by jeździć na basen, a On tam był :)

W ferie 2003 roku byliśmy ze sobą po raz pierwszy. Trzymałam Go w niepewności tydzień zanim się zgodziłam. Ten związek nie był jednak nalepszym...

Nie odzywaliśmy się do siebie prawie przez rok, po czym znowu do siebie wróciliśmy. W tym czasie zakańczaliśmy swój związek kilkakrotnie, ale ciągle coś nas do siebie ciągneło.

18.09.2004 roku spotkało mnie coś bardzo przykrego z Jego strony - zdradził. Mimo to zaufałam powtórnie.

Teraz jesteśmy razem od 29.01.2005 roku.

06.02.2005 pierwszy raz usłyszałam słowa "Kocham Cię"

03.07.2005 przeżyliśmy pierwszą poważniejszą chwilę uniesienia...

29.07.2005 mineło nasze pierwsze pół roku.

Nasz związek został wystawiony na wiele ciężkich prób, ale daliśmy sobie radę.

W piątek 13.01.2006 bawiliśmy się razem na jego Studniówce, po czym dane było nam się rozstać.

16.01.2006 dzień mojego wyjazdu...

29.01.2006 minął nasz pierwszy wspólny rok.

29.07.2006 minęło nasze półtora roku razem.

07/08.09.2006 przeżyliśmy coś wspaniałego...


blog.pl

Info:
- Design by Michelle -
Content by girl-on-the-move


#3

Napisała: Moving Girl

2006-12-09 23:07:15

Źle mi z tym... Cała sytuacja w "domu" mnie przytłacza. Nikt mnie tak naprawdę nie rozumie... Czy tak ciężko zrozumieć, że tęskni się za kimś kogo się kocha? To chyba dość proste.

Tata jedzie jutro do Polski. Chciałam się zabrać, ale On stwierdził: "Już tak mało czasu zostało do Świąt, a ty jeszcze chciałabyś opuszczać szkołę.". Oczywiście, że nie chodzi tu o opuszczanie szkoły... Ja po prostu chcę do domu... Czy to naprawdę tak ciężko pojąć?

Z życia codziennego:

Ona: "Nie chciałabym być wredna, ale... (...)"
Już chciałam odpowiedzieć: "Właśnie jesteś", ale ugryzłam się w język...


Czuję się jak jakiś mebel, który jest stary, i przestawia się go z piwnicy na strych i z powrotem...

skomentuj (2)



#2

Napisała: Moving Girl

2006-12-04 19:51:33

Lustrzane odbicie twarzy migoczące w ciepłym świetle świec...
Liczę łzy do wyjazdu do domu...
Pozostało jeszcze 19.
W końcu będę w dmu... Naprawdę w domu...


Z życia codziennego:

Osoby: Ja, Tata, Ona - taty żona i J. - mój chłopak.

Stoję i przytulam tatę na powitanie po powrocie ze szkoły.
Ona: "Wybaczie, ale chyba już czas, żebyś jechała do J."

Niewolno mi już przytulić się do własnego taty?

skomentuj (2)



Po raz kolejny #1...

Napisała: Moving Girl

2006-12-01 21:04:14

Po roku, kiedy to ten blog był opuszczony, mogę chyba zacząc od początku... To kim jestem napisałam w poprzedniej notce dodanej w styczniu, kiedy cały ten chaos wstąpił w moje życie... Chyba nic więcej nie muszę o sobie dodawać...

Za wiele rzeczy wydarzyło się w moim życiu... Podążałam z prądem i tak jakoś teraz wylądowałam z powrotem w sieci... To taki magnes, który przyciąga chociaż bardzo tego nie chcemy.

Z moim chłopakiem jestem dalej, choć już nie jest jak kiedyś... Coraz częściej zaczynamy się kłócić, a tak na dobrą sprawę to nikt nie wie nawet o co... I po co to wszystko? Zastanawiałam się chyna miljon razy... To chyba coś co się nazywa Miłość - podpowiadała mi dusza... A rozum z kolei odpowiadał: Miłość czy przywiązanie. Zastanów się dobrze. Jesteś z nim 671 dni twego życia... Pewnie sama nie wiesz...

Owszem, nie wiem. Jak na razie chcę się męczyć z takim stanem rzeczy, bo nic lepszego mi nie pozostaje... Nie chcę zostać całkiem sama... A tak się właśnie czuję. Przeprowadziłam się do taty, a czuję się jak na bezludnej wyspie. Nienawidzę tego uczucia...

skomentuj (2)



#1

Napisała: Moving Girl

2006-01-13 09:17:16

Kim jestem?
Młodą dziewczyną szukającą wszędzie swojego szczęścia. Biegającą na oślep w tę i z powrotem...

Dlaczego taki adres?
Jeszcze tylko dziś,a pożegnam się z Polską. Nie na zawsze, bo będę przyjeżdżała, ale to już nie to samo. Wyprowadzam się "dość" daleko, co do końca mi się nie uśmiecha. Dziś idę na studniówkę do mojego chłopaka. W sumie tylko dzięki niej zostałam dwa tyg. dłużej. W niedzielę już mnie tu nie będzie...

Życzcie mi nie połamania obcasów :)

Niestety muszę kończyć, bo czas się pakować...

skomentuj (5)